-Nie dość, że Hipolit skoczył na niego jak opętany to ugryzł go w nadgarstek,a potem cały czas na niego syczał. Musiałam zamknąć go w łazience.- Żaliłam się.
-Nie no moja randka w porównaniu do twojej to nic takiego.- Zaczęła się śmiać.
-Ja Ci jeszcze najgorszego nie powiedziałam. Ten gaduła okazał się moim sąsiadem z naprzeciwka. Rozumiesz? Nawet nic przez wieczór nie pisnął, że mieszka na przeciw mnie. W mieszkaniu obok. Tylko wychodząc stanął przy swoich drzwiach, wyjął kluczę i pomachał mi na dobranoc. Czy na tych randkach to tak zawsze jest? Bo ja Ci współczuję.- Powiedziałam prawie płacząc.
-W sumie zapomniałam,że ty byłaś tylko z Markusem wcześniej. Cóż czasami zdarzają się bardzo ciekawe okazy.-Zaśmiała się.
-A wiesz co on zrobił jak Hipolit go ugryzł?-Zaczęłam.
-Nie, ale to może być bardzo interesujące.
-Lea on tylko popatrzył na tą rękę, kota, rękę znowu kota i powiedział "Widzę,że koteczek ma zdrowe ząbki." Rozumiesz nic,żadnej ludzkiej reakcji, żadnych bluzgów, afer, a może ja mieszkam z kosmitą? Znaczy obok kosmity.
- Daj ponieść się emocjom, wyluzuj.
-Gdybym ja dała się ponieść wczoraj emocjom, to uśmierciłabym go tłuczkiem do mięsa jakby mi tylko ten słoik sosu otworzył.
- Skarbie.- Znów zaśmiała się dziewczyna.- Mieszkasz daleko od rodziców, daleko od naszej paczki, daleko od wszystkich. Jest Ci tam ktoś potrzebny na miejscu. Choćby do otworzenia głupiego sosu. Sama mówiłaś,że Markus to.....
-Ale Lea...Przecież ten gość to dziwak i pracuję w biurze podróży.- Powiedziałam.
-A to ma jakieś znaczenie? Wydaję się miły i przynajmniej będziesz jeźdźić na fajne wakacje dwa razy do roku. - Lea jak zawsze udawała bezproblemową.
-Lea ja potrzebuję jeszcze czasu, żeby znowu się zakochać. Markus pewnie kogoś ma...Właściwie nawet nie mów czy ma. Nadal nie zmieniłam zdania. Nie chcę wiedzieć co się dzieję u niego, nie po to się tu przyprowadziłam, żeby o nim wysłuchiwać.
- Posłuchaj weź się w garść kobieto, bądź miłą kobietą, zapukaj wieczorem do jego drzwi i zapytaj się czy rana wojenna się goi i czy nie potrzebuję czegoś przeciwbólowego, bo przyniosłaś wino.
-Chcesz, żebym się upiła? Z nim?
-Skarbie odrobina rozrywki dobrze Ci zrobi.
- Ale Lea.
-Bierz wino i......
-Ale ja nie chcę. Pomyśl sama Lea. Jak już dzisiaj wychodziłam z klatki to się z nim spotkałam miał jakąś wielką torbę przy sobie. W sumie wczoraj też ją miał, Podobno często chodzi na siłownie, ale tu nie o to chodzi on po prostu się tak do mnie ładnie uśmiechnął i powiedział Dzień Dobry. Ja nie chcę, żeby ktoś tak do mnie mówił! On jest moim sąsiadem, a co jeśli za bardzo się wkręci i.....
- Na razie to ty się wkręcasz. Żyj chwilą daj się ponieść. Muszę teraz kończyć, bo coś ważnego na mnie czeka. Pa.-Powiedziała i nie czekając na moją odpowiedź rozłączyła się.
Nigdzie nie miałam zamiaru iść. Wiedziałam, że ostatnio zaniedbałam Hipolita. Sama otworzylam sobie wino i włączyłam jakieś romansidło. Tak jak chciała Lea. No prawie. Oczywiście podczas wybierania filmu usłyszałam pukanie do drzwi. Niechętnie podeszłam do nich i je otworzyłam. W nich stał Simone:
-Cześć sąsiadko. Wiesz ta rana pięknie się goi,ale jednak potrzebuję czegoś na złagodzenie bólu. Przyniosłem wino i pomyślałem,że może wypijemy je razem.- Powiedział szybko na jednym wdechu.
-Jasne wchodź.-Oparłam zakłopotana i wpuściłam go do środka,
Hipolit od razu zaczął się puszyć i wrogo syczeć.
- On mnie chyba cholera nie lubi. Możesz go gdzieś wynieść?-Zapytał,a ja już pędziłam z Hipolitem do łazienki.
-Bądź grzeczny i nie drap kosmity! Przecież chyba nie chcesz,żebym codziennie musiała z nim opijać nowe rany.- Szepnęłam do kota i szybko zamknęłam go w łazience.
-Co będziesz oglądać?-Zapytał siadając na kanapie
-Właściwie nie wiem. Pewnie jakieś kiepskie romansidło.
-Niespełniona uczuciowo? - Zapytał wpatrując się w telewizor.
-Nie raczej po ciężkim związku. A ty psychologu z biura podróży?
-Wyczuwam lekki hejt w moją stronę. To był ktoś poważny?
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie.-Odpowiedziałam.
-Powiedzmy, że jedziemy na tym samym wózku. To jak było?
-Nie chce o tym mówić.-Powiedziałam patrząc w kieliszek i czując, że oczy zachodzą mi łzami.
-Czyli coś poważnego.
-Skończymy ten temat.
-Mnie narzeczona z Holandii zostawiła tydzień przed ślubem, ale jakoś się pozbierałem.
-Dawno?-Spojrzałam na niego.
- Wystarczająco, żeby uporządkować swoje życie.
- Mój chłopak był Niemcem. Poznaliśmy się pierwszego dnia w szkole. Gdy razem z rodzicami przeprowadziłam się do Niemiec gdy miałam 15 lat. Był taki przyjacielski i pomocny. Byliśmy razem 8 lat, ale coś bardzo ważnego zepsułam, właściwie tego nie można nazwać zniszczeniem, a on nie mógł mi tego wybaczyć. Rozumiem go i tak jest doskonałym człowiekiem. Na niego nie zasługuje nawet anioł.-Powiedziałam i nagle poczułam, że jego silne ramiona mnie otaczają, a ja miałam głowę na wysokości jego barku i moczyłam jego t-shirt.
- Będzie dobrze. Zaufaj mi.-Powiedział, a ja się od niego odkleiłam.
-Wow. Musiałam wyjść na niezłą szajbuskę, ale wiesz co? Ty nie jesteś tak pierdzielnięty jak mi się wydawało. -To dobrze?-Zapytał.
-Nawet nie wiesz jak bardzo. Dziś zaczynałam już sądzić, że jesteś kosmitą, po tym jak zachowywałeś się gdy mój kot Cię ugryzł.
-Możliwe, że bardzo chciałem sprawić wrażenie miłego i fajnego chłopaka, którego musisz polubić.
- Lubie Cię. Właściwie jeszcze dziś jak przyszedłeś to Cię nie lubiłam, ale teraz wszystko się zmieniło.-Powiedziałam. - Długo tu mieszkasz? Bo ja parę miesięcy i jeszcze z dwa tygodnie temu mieszkała tam jakaś dziewczyna.
-Wynająłem od niej mieszkanie. Wyjechała do chłopaka do Francji, a ja chciałem sprzedać jak najszybciej mieszkanie, w którym mieszkałem z narzeczona. Wprowadziłem się 3 dni temu.
- Wtedy byłam na szkoleniu w Rzymie.-Powiedziałam.
-Dobra Ele. Zmywam się. Jutro muszę rano wstać do pracy.
-O której kończysz zmianę?-Zapytałam.
-Zmianę?-Zapytał jeszcze bardziej zdziwiony.
-W biurze podróży...Pracujesz tam przecież?
- A tak, tak.-Zaczął kręcić.- będę wolny jakoś od 12do 16 a potem od 16 do 19 będę na siłowni.
-0 13 mam przerwę w pracy. Wyskoczymy na miasto coś zjeść?-Zaproponowałam tak, że aż mnie to zdziwiło, a jego tym bardziej ale się uśmiechnął.
-Jasne. Wyślij mi rano smsa z dokładnym adresem. Podjadę po Ciebie i pojedziemy razem coś zjeść.- Uśmiechnął się i wyszedł, a ja zamknęłam za nim drzwi.
****
Następny będzie szybciej,bo już gotowy, ten też byłby szybciej, ale jakby to powiedzieć... Miałam... Hm...Pewne... Zagięcie w czasoprzestrzeni? Nawet nie wiem jak to określić :P Ale jestem :P Wróciłam.
-Nie no moja randka w porównaniu do twojej to nic takiego.- Zaczęła się śmiać.
-Ja Ci jeszcze najgorszego nie powiedziałam. Ten gaduła okazał się moim sąsiadem z naprzeciwka. Rozumiesz? Nawet nic przez wieczór nie pisnął, że mieszka na przeciw mnie. W mieszkaniu obok. Tylko wychodząc stanął przy swoich drzwiach, wyjął kluczę i pomachał mi na dobranoc. Czy na tych randkach to tak zawsze jest? Bo ja Ci współczuję.- Powiedziałam prawie płacząc.
-W sumie zapomniałam,że ty byłaś tylko z Markusem wcześniej. Cóż czasami zdarzają się bardzo ciekawe okazy.-Zaśmiała się.
-A wiesz co on zrobił jak Hipolit go ugryzł?-Zaczęłam.
-Nie, ale to może być bardzo interesujące.
-Lea on tylko popatrzył na tą rękę, kota, rękę znowu kota i powiedział "Widzę,że koteczek ma zdrowe ząbki." Rozumiesz nic,żadnej ludzkiej reakcji, żadnych bluzgów, afer, a może ja mieszkam z kosmitą? Znaczy obok kosmity.
- Daj ponieść się emocjom, wyluzuj.
-Gdybym ja dała się ponieść wczoraj emocjom, to uśmierciłabym go tłuczkiem do mięsa jakby mi tylko ten słoik sosu otworzył.
- Skarbie.- Znów zaśmiała się dziewczyna.- Mieszkasz daleko od rodziców, daleko od naszej paczki, daleko od wszystkich. Jest Ci tam ktoś potrzebny na miejscu. Choćby do otworzenia głupiego sosu. Sama mówiłaś,że Markus to.....
-Ale Lea...Przecież ten gość to dziwak i pracuję w biurze podróży.- Powiedziałam.
-A to ma jakieś znaczenie? Wydaję się miły i przynajmniej będziesz jeźdźić na fajne wakacje dwa razy do roku. - Lea jak zawsze udawała bezproblemową.
-Lea ja potrzebuję jeszcze czasu, żeby znowu się zakochać. Markus pewnie kogoś ma...Właściwie nawet nie mów czy ma. Nadal nie zmieniłam zdania. Nie chcę wiedzieć co się dzieję u niego, nie po to się tu przyprowadziłam, żeby o nim wysłuchiwać.
- Posłuchaj weź się w garść kobieto, bądź miłą kobietą, zapukaj wieczorem do jego drzwi i zapytaj się czy rana wojenna się goi i czy nie potrzebuję czegoś przeciwbólowego, bo przyniosłaś wino.
-Chcesz, żebym się upiła? Z nim?
-Skarbie odrobina rozrywki dobrze Ci zrobi.
- Ale Lea.
-Bierz wino i......
-Ale ja nie chcę. Pomyśl sama Lea. Jak już dzisiaj wychodziłam z klatki to się z nim spotkałam miał jakąś wielką torbę przy sobie. W sumie wczoraj też ją miał, Podobno często chodzi na siłownie, ale tu nie o to chodzi on po prostu się tak do mnie ładnie uśmiechnął i powiedział Dzień Dobry. Ja nie chcę, żeby ktoś tak do mnie mówił! On jest moim sąsiadem, a co jeśli za bardzo się wkręci i.....
- Na razie to ty się wkręcasz. Żyj chwilą daj się ponieść. Muszę teraz kończyć, bo coś ważnego na mnie czeka. Pa.-Powiedziała i nie czekając na moją odpowiedź rozłączyła się.
Nigdzie nie miałam zamiaru iść. Wiedziałam, że ostatnio zaniedbałam Hipolita. Sama otworzylam sobie wino i włączyłam jakieś romansidło. Tak jak chciała Lea. No prawie. Oczywiście podczas wybierania filmu usłyszałam pukanie do drzwi. Niechętnie podeszłam do nich i je otworzyłam. W nich stał Simone:
-Cześć sąsiadko. Wiesz ta rana pięknie się goi,ale jednak potrzebuję czegoś na złagodzenie bólu. Przyniosłem wino i pomyślałem,że może wypijemy je razem.- Powiedział szybko na jednym wdechu.
-Jasne wchodź.-Oparłam zakłopotana i wpuściłam go do środka,
Hipolit od razu zaczął się puszyć i wrogo syczeć.
- On mnie chyba cholera nie lubi. Możesz go gdzieś wynieść?-Zapytał,a ja już pędziłam z Hipolitem do łazienki.
-Bądź grzeczny i nie drap kosmity! Przecież chyba nie chcesz,żebym codziennie musiała z nim opijać nowe rany.- Szepnęłam do kota i szybko zamknęłam go w łazience.
-Co będziesz oglądać?-Zapytał siadając na kanapie
-Właściwie nie wiem. Pewnie jakieś kiepskie romansidło.
-Niespełniona uczuciowo? - Zapytał wpatrując się w telewizor.
-Nie raczej po ciężkim związku. A ty psychologu z biura podróży?
-Wyczuwam lekki hejt w moją stronę. To był ktoś poważny?
-Nie odpowiada się pytaniem na pytanie.-Odpowiedziałam.
-Powiedzmy, że jedziemy na tym samym wózku. To jak było?
-Nie chce o tym mówić.-Powiedziałam patrząc w kieliszek i czując, że oczy zachodzą mi łzami.
-Czyli coś poważnego.
-Skończymy ten temat.
-Mnie narzeczona z Holandii zostawiła tydzień przed ślubem, ale jakoś się pozbierałem.
-Dawno?-Spojrzałam na niego.
- Wystarczająco, żeby uporządkować swoje życie.
- Mój chłopak był Niemcem. Poznaliśmy się pierwszego dnia w szkole. Gdy razem z rodzicami przeprowadziłam się do Niemiec gdy miałam 15 lat. Był taki przyjacielski i pomocny. Byliśmy razem 8 lat, ale coś bardzo ważnego zepsułam, właściwie tego nie można nazwać zniszczeniem, a on nie mógł mi tego wybaczyć. Rozumiem go i tak jest doskonałym człowiekiem. Na niego nie zasługuje nawet anioł.-Powiedziałam i nagle poczułam, że jego silne ramiona mnie otaczają, a ja miałam głowę na wysokości jego barku i moczyłam jego t-shirt.
- Będzie dobrze. Zaufaj mi.-Powiedział, a ja się od niego odkleiłam.
-Wow. Musiałam wyjść na niezłą szajbuskę, ale wiesz co? Ty nie jesteś tak pierdzielnięty jak mi się wydawało. -To dobrze?-Zapytał.
-Nawet nie wiesz jak bardzo. Dziś zaczynałam już sądzić, że jesteś kosmitą, po tym jak zachowywałeś się gdy mój kot Cię ugryzł.
-Możliwe, że bardzo chciałem sprawić wrażenie miłego i fajnego chłopaka, którego musisz polubić.
- Lubie Cię. Właściwie jeszcze dziś jak przyszedłeś to Cię nie lubiłam, ale teraz wszystko się zmieniło.-Powiedziałam. - Długo tu mieszkasz? Bo ja parę miesięcy i jeszcze z dwa tygodnie temu mieszkała tam jakaś dziewczyna.
-Wynająłem od niej mieszkanie. Wyjechała do chłopaka do Francji, a ja chciałem sprzedać jak najszybciej mieszkanie, w którym mieszkałem z narzeczona. Wprowadziłem się 3 dni temu.
- Wtedy byłam na szkoleniu w Rzymie.-Powiedziałam.
-Dobra Ele. Zmywam się. Jutro muszę rano wstać do pracy.
-O której kończysz zmianę?-Zapytałam.
-Zmianę?-Zapytał jeszcze bardziej zdziwiony.
-W biurze podróży...Pracujesz tam przecież?
- A tak, tak.-Zaczął kręcić.- będę wolny jakoś od 12do 16 a potem od 16 do 19 będę na siłowni.
-0 13 mam przerwę w pracy. Wyskoczymy na miasto coś zjeść?-Zaproponowałam tak, że aż mnie to zdziwiło, a jego tym bardziej ale się uśmiechnął.
-Jasne. Wyślij mi rano smsa z dokładnym adresem. Podjadę po Ciebie i pojedziemy razem coś zjeść.- Uśmiechnął się i wyszedł, a ja zamknęłam za nim drzwi.
****
Następny będzie szybciej,bo już gotowy, ten też byłby szybciej, ale jakby to powiedzieć... Miałam... Hm...Pewne... Zagięcie w czasoprzestrzeni? Nawet nie wiem jak to określić :P Ale jestem :P Wróciłam.